LIST Z BELLA VISTA
(Buenos
Aires – Argentyna)
Do młodzieży współuczestniczącej w naszym posłannictwie
LIST ten został napisany pod koniec spotkania Sekretariatu Generalnego Duszpasterstwa
Młodzieżowego i Powołaniowego
Redemptorystów, które miało miejsce w
Bella Vista (Buenos Aires – Argentyna) w listopadzie
2000 roku. Nazwa tej miejscowości jest
wymowna, znaczy bowiem: „Piękny Widok”.
Przebywa tam wspólnota Misjonarzy
Redemptorystów, złożona z młodzieży
na etapie formacji, która niedawno została
włączona do naszej rodziny zakonnej
i która, jako pierwsza w swoim życiu
chce podjąć to, z czym pragniemy
się z tobą podzielić.
Może będziesz czytał
ten list osobiście lub w grupie; w każdym
razie chcielibyśmy, żeby jego lektura
i rozważanie przyczyniły się
do "wspólnego poszukiwania". Niech
w twoim osobistym życiu, jak i w życiu
twojej grupy, słowa te będą
przyjęte jako pragnienie "czegoś
nowego".
Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie!
Łuk
10,23
"Bella
Vista" jest to miejscowość, której
nazwa mieści w sobie nasze życzenia
dla ciebie. Żebyś ty mógł nazywać,
pięknym mianem "Bella Vista"
czyli „Piękny Widok” twoje miejsce zamieszkania,
twoją ziemię, twoich ludzi. Żeby
twoje oczy widziały piękne rzeczy
i były szczęśliwe.
Podczas pisania
tego listu myśleliśmy o twojej konkretnej
sytuacji, o nadziejach i radościach towarzyszących
twojemu życiu i oczywiście o trudnościach,
na jakie w nim napotykasz. Nie mogliśmy
też zapomnieć o "bierności",
jaka dziś panuje w wielu środowiskach,
a która może ci się wydawać bardzo
atrakcyjna. Wierzymy, że zdołasz zobaczyć
to, czego inni przez swoją bierność
nie są w stanie dostrzec.
OTWÓRZ OCZY
Zewsząd
słyszymy to samo i jedyne zaproszenie:
zamknij oczy i nic nie mów.
Po wielekroć
i na różne sposoby sugeruje ci się,
żeby twoje powieki pozostały zamknięte
i nie widziały, ani nie zdawały sobie
sprawy z tego, co cię otacza i co ty sam
przeżywasz. Sugeruje ci się, a może
nawet narzuca, żebyś wszystko to,
co ciebie otacza widział, jako dobre i
wspaniałe, nawet gdybyś przez to miał
zanegować rzeczywistości lub na czymś
innym skupić swoją uwagę.
Macie oczy, a nie widzicie; macie uszy, a nie słyszycie?(
Mk 8,18).
Proponujemy
ci otworzyć oczy na to wszystko, co sam
przeżywasz i na to, co ciebie otacza. Zobacz
twarz młodego człowieka w twoim wieku,
który się narkotyzuje. Twarz tego, który
w swojej rodzinie cierpi z powodu rozbicia i
gwałtu. Tego, kto prosi o jedzenie, kto
bezskutecznie poszukuje pracy. Zobacz konsekwencje
kultury "obrazu" przy braku jakichkolwiek
innych pragnień. AIDS, prostytucję,
samotność i relatywizm, konsumpcję
i problemy twojej własnej "zglobalizowanej
wioski". Zobacz nieustannie pogłębiającą
się w świecie przepaść pomiędzy
bogatymi a ubogimi. Posłuchaj rozmów na
temat niewrażliwości, powierzchowności
i obojętności.
Kto nie zauważa tego
wszystkiego, nigdy nie zobaczy piękna solidarności.
Tym bardziej nie zauważy piękna wiary
dzielonej w małych wspólnotach. Temu, kto
otwiera oczy, zapewnione jest szczęście
widzenia.
NIE MAM ZŁOTA ANI SREBRA
Znamy twoje
osobiste słabości, ponieważ,
z całą pewnością, są
podobne do naszych. Współuczestniczymy
w każdym ludzkim ograniczeniu. Co więcej,
w naszych słabościach pokładamy
nadzieję.
Dziś
nikt nie wierzy w wielkich bohaterów, a więc
po co zabiegać o ich tworzenie? Czemu nie
wierzyć tym, którzy są tacy, jak ja
i ty?
Pewnego dnia
Apostołowie, Piotr i Jan, przybyli do świątyni
w Jerozolimie i spotkali tam paralityka proszącego
o jałmużnę. Piotr odezwał
się do niego: "Nie mam srebra ani złota, ale to co mam, to ci daję: W imię Jezusa
Chrystusa Nazareńczyka, chodź!"
(Dz 3,6).
Prawdopodobnie
i ty nie posiadasz ani złota, ani srebra.
Być może, twoje dochody nie są
duże i wielkie jest twoje ubóstwo osobiste.
Być może, widzisz się bardzo
małym wobec tego, który staje przed tobą.
A więc, co możesz mu ofiarować?
NAUCZYCIELE NA MIARĘ TWOICH PRAGNIEŃ?
Nasz list
jest pomyślany i napisany dla ciebie. Co
możesz ofiarować?
Św. Paweł
wiedział, że czasami mamy ochotę
bardziej słuchać tych, którzy ani
nie żądają od nas odpowiedzi,
ani do niczego nas nie zobowiązują.
"Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań
– ponieważ
ich uszy świerzbią – będą
sobie mnożyli nauczycieli" (2 Tym 4,3).
Może
się zdarzyć, że ktoś czytając
ten list poczuje się zawiedziony. Być
może ktoś inny będzie zaskoczony
naszymi słowami. Nie chodzi nam o zdobycie
twojej sympatii, ale raczej o to, by cię
sprowokować. Do czego sprowokować?
Najpierw,
chcemy sprowokować ciebie i nas samych
do tego, by "widzieć" i "zająć
stanowisko", a nie pozostawać obojętnym,
a nie zgadzać się na wszystko. Nie
urządzić się jak konformista
w naszym własnym wygodnictwie. Nie oszukiwać
samego siebie mówiąc, że wszystko
jest w porządku. Nie uchylać się
od osobistej odpowiedzialności, składając
ją na inne osoby, czy oficjalne instytucje.
Następnie,
pragniemy sprowokować cię do odczytywania
rzeczywistość twórczym spojrzeniem.
Nie chodzi o spojrzenie i ocenianie z pozycji
obcego, ale o takie spojrzenie i taką ocenę,
które są zdolne stworzyć coś
nowego; angażując się w życie
i sytuacje osób, których ludzkie oblicze zostało
zniekształcone.
Z kolei, chcemy
sprowokować cię do wcielenia w życie
wiary. Do czytania Słowa Bożego, modlenia
się i celebrowania w każdym miejscu
i we wszystkich okolicznościach, tak aby
twoje życie nie było życiem podwójnym,
ale jednoznacznym, opartym na autentycznej wierze.
I wreszcie
pragniemy cię sprowokować do życia
we wspólnocie, w małej grupie, z planem
realizowania jakiejś misji.
Oto, co możesz
ofiarować: Słowo Jezusa Chrystusa,
którym odważnie żyjesz i które głosisz
swoim życiem. Ponieważ, jak mówi Apostoł
Jan "oznajmiamy
wam, cośmy ujrzeli i usłyszeli,
abyście i wy mieli współuczestnictwo
z nami" (1 J 1,3).
KTOŚ, KTO NA NAS PATRZY Z DOŁU
My, Redemptoryści
zostaliśmy zrodzeni z prowokacji, którą
Bóg uczynił poprzez ubogich i opuszczonych.
U źródeł naszego powstania nie leżą
ani dyskusje ani jakieś wzniosłe idee.
My narodziliśmy się z prowokacji najbardziej
opuszczonych, z głosu ludzi najbardziej
podeptanych w swojej godności i zmuszonych
do milczenia.
Oni patrzą
z dołu, a z nimi także Bóg patrzy
z dołu. Od nich nauczyliśmy się
patrzeć na życie i z nimi nauczyliśmy
się dokonywać wyborów.
Wiemy, że
niektórzy chcą głosić Chrystusa
patrzącego z nieba i pozostającego
z dala od ludzi; Chrystusa, który patrząc
z góry, chce oceniać nasze dobre postępowanie.
My chcemy
głosić Chrystusa, który zstąpił
na ziemię i narodził się w stajni,
pracował i pocił się, głosił
obecność Boga w historii, patrzył
na twarz biednego i opuszczonego mężczyzny
oraz kobiety.
Głosimy
tego, który raz tylko patrzył z góry; kiedy
wisiał na krzyżu. I z krzyża
nauczył nas, że życie nie polega
na zdobywaniu dla siebie, ale na oddawaniu siebie
innym.
PRZY STOLE SIADAJ NA OSTATNIM MIEJSCU
Jesteśmy
świadomi że wszędzie tam, gdzie
się znajdujesz, wszystko zaprasza cię
do rywalizacji, by nie pozostać na marginesie.
Do tego, by być wyróżnionym i górować
nad innymi. My proponujemy ci być znakiem
"wbrew modzie". Zapraszamy cię
do wyboru "bycia innym".
Kiedy, jako
Redemptoryści mówimy o naszej duchowości,
powołujemy się na "inny"
sposób widzenia i bycia w świecie. Mówimy,
że wybraliśmy zasiadanie do stołu
z ostatnimi, z małymi i opuszczonymi, z
ubogimi i nędzarzami (Łuk 14, 7-11).
Jako pierwsi
jesteśmy zobowiązani, każdego
dnia konfrontować się z Ewangelią
Jezusa i poprzez jej czytanie i modlitwę
dojść do odszukania naszej obecności
w Kościele i świecie. Nigdy nie możemy
ulec pokusie stwierdzenia, że nasze życie
zostało już "zrealizowane".
Przez ten
list chcemy stworzyć możliwość
dla wspólnej refleksji. Chcemy razem poszukiwać,
jakimi mamy być i jak żyć. Chcemy
ci zaproponować sposób życia i miejsce
jego realizowania: z najbardziej opuszczonymi.
Ośmielamy
się zaproponować ci podjęcie
konkretnych decyzji i podzielenie się nimi
z twoją grupą i z twoją wspólnotą.
Mamy odwagę
zapytać się ciebie, czy nie zechciałbyś
włączyć się w życie
naszej rodziny Redemptorystów i w jaki sposób
chciałbyś to pragnienie realizować.
A jeżeli już jesteś w tej rodzinie,
jak chcesz iść naprzód w twojej decyzji.
MÓWILI JEDEN DO DRUGIEGO: "UPILI
SIĘ MŁODYM WINEM"
W dzień
Zielonych Świąt Apostołowie zaczęli
mówić i ku zaskoczeniu, wszyscy, którzy
ich słuchali, rozumieli ich w swoich własnych
językach. Każdy słyszał
ich mówiących w jego własnym języku.
Nie powodowali oni zamieszania, jak to było
przy wieży Babel, lecz doprowadzili do
wzajemnego zrozumienie się.
Niektórzy
jednak, zanim posłuchali, opiniowali i
wydawali sądy o Apostołach. Mówili
o nich: "Upili
się młodym winem" (Dz. 2,12-13).
Dziś
sprawą pilną staje się unikanie
zamieszania i jasne stawianie sprawy. Nie zawsze,
nasze przylgnięcie do Chrystusa, da się
pogodzić z innymi sprawami, chociaż
wydawać by się nam mogły najbardziej
słuszne (Mt. 6,24). Ten jednak, kto całe
swoje życie buduje na miłości
do Jezusa Chrystusa, jest jak człowiek,
który mówi wszystkimi językami.
Jest rzeczą
równie naglącą, żebyśmy,
kiedy mówimy, mówili bez krętactw, bez
lęku, czy jakiegokolwiek wstydu. Żebyśmy,
kiedy mówimy i głosimy Ewangelię nie
musieli za to przepraszać.
I wreszcie,
jest czymś naglącym, byśmy głosili
Ewangelię słowami i naszym postępowaniem.
"Kto
zaś umie dobrze czynić, a nie czyni,
grzeszy" (Jk 4,17). Czymś koniecznym
staje się więc opowiadanie się
za tym, co jasne i przejrzyste.
Powinieneś
też wiedzieć, że przyłączając
się do naszej rodziny, decydujesz się
na konkretne ryzyko. Tak to rozumiał św.
Alfons Liguori i tak to rozumiemy i my dzisiaj:
głoszenie Ewangelii ludziom najbardziej
opuszczonym i ubogim, wymaga od ciebie pewnych
wyrzeczeń i konkretnych wyborów, których
nikt za ciebie dokonać nie może (należy
jednak unikając przy tym pokusy osądzania
innych – por. Mt 7,1-5).
CO MAM CZYNIĆ?
Pozostaje nam zatem postawić
pytanie, to samo, które postawił Jezusowi
młodzieniec, kiedy zbliżył się
do Niego i zapytał Go: Nauczycielu, co
mam czynić, aby osiągnąć
życie wieczne (Łuk 18,18-23).
Tylko w Nim znajdziesz
odpowiedź i tylko do ciebie należy
decyzja.
Dlatego ci proponujemy:
- Podejmij wysiłek życia w prawdzie wobec
siebie.
- Naucz się "dokonywać wyboru"
i być odpowiedzialnym za to co wybierasz.
Czy wybierzesz drogę stawania się
Jego uczniem?
- Uznaj swoje życie za dar i zadanie do spełnienia.
- Podejmij codzienną praktykę czytania
Ewangelii.
- Poświęć każdego dnia jakiś
czas na modlitwę osobistą oraz włącz
się w modlitwę twojej grupy i Kościoła.
- Podejmij wysiłek uczenia się słuchania.
Słuchania ludzi i słuchania Pana Boga.
- Słuchaj ze szczególną uwagą tych,
którzy zajmują ostatnie miejsce, tzn. ludzi
ubogich i opuszczonych, ludzi cierpiących
z powodu poniżania ich godności w
różny sposób.
- Żyj w zjednoczeniu z Kościołem,
nie zważając na jego braki i na jego
grzechy, kochaj go szczerze.
- Bądź w Kościele pokornym sługą
Ewangelii (unikając tego wszystkiego, co
czyni twój wybór niewiarygodnym, a więc:
złych słów, wyrachowanych opinii,
krytyk, walki o władzę, wygodnictwa...).
- Niech twoja obecność w Kościele
będzie odważna a nie obliczona na
wygodę.
- I wreszcie, podejmuj małe inicjatywy, które
uwiarygodnią wszystko to co dotąd
powiedzieliśmy. Ważne jest jednak,
żeby te gesty i te inicjatywy miały
za cel stałe i konkretne zaangażowanie.
Podjęcie charyzmatu
Redemptorysty wymaga, jako pierwszego kroku,
postawienia sobie pytania: "Panie, co chcesz,
abym czynił?"
Zaangażowanie wobec
siebie, na rzecz innych i w sprawy Boga można
podjąć w charakterze świeckiego
współpracownika, który w miarę swoich
możliwości, współpracuje w realizacji
naszego posłannictwa; lub też, jako
osoba konsekrowana na jednej z "dróg"
w rodzinie Redemptorystów (jako misjonarz w
charakterze Ojca czy Brata, albo jako zakonnica
kontemplacyjna albo czynna). Ważne jest,
żebyś w obydwu wypadkach na serio
postawił sobie to pytanie oraz jasno i
odpowiedzialnie na nie odpowiedział.
Jak powiedzieliśmy
na początku, życzymy ci, żebyś
w swoim życiu mógł cieszyć się
Bella Vista – "Pięknym Widokiem",
którym Chrystus obdarza tych, którzy pozwolą
się Mu dotknąć. Niech Matka Boża
Nieustającej Pomocy doda ci odwagi i niech
cię wspomaga, a św. Alfons Liguori
niech dalej wstawia się za tą rodziną,
do której ty również należysz.
GENERALNY SEKRETARIAT
DUSZPASTERSTWA
MŁODZIEŻOWEGO
I POWOŁANIOWEGO
REDEMPTORYSTÓW
(Tekst oryginalny jest w języku hiszpańskim.)
MODLITWA O OŻYWIENIE MOJEGO MISYJNEGO ZAPAŁU REDEMPTORYSTY
Panie,
Ty pozostawiłeś
twój Ślad
w głębi mojego serca
Jako trwałą Obecność miłości
i pokoju,
Czułości i radości, schronienia i daru.
Ślad, jako światło Nadziei
W świecie pragnącym szczęścia.
Ślad, jako drogę Odkupienia
Które mnie wzywa do odpowiedzi na krzyk
Uciśnionych, wyrzuconych na margines życia i
ofiar niesprawiedliwości.
Ślad, jako głos wewnętrzny mówiący mi:
"Przyjdź, potrzebuję
ciebie bym mógł być obecny w świecie...
Potrzebuję ciebie
do głoszenia mojej Dobrej Nowiny Zbawienia".
Panie,
Ześlij na mnie twojego
Ducha, aby wzbudził we mnie
Szaleństwo miłości uzdalniającej mnie
do pójścia za Chrystusem,
Na wzór św. Alfonsa Liguori.
Niech twój Duch
Ożywi zapał mojego młodego serca,
Pobudzi moją misjonarską odwagę
Abym, mocny otrzymanymi od Ciebie talentami,
Mógł siać radość i nadzieję,
I budować, wraz z moimi braćmi i siostrami,
Świat bardziej sprawiedliwy i braterski.
Niech twój Duch udzieli
mi potrzebnej siły
I wytrwania, aby być twoim świadkiem.
Niech twój Duch uczyni
mnie zdolnym
Zaryzykować moje życie dla Ciebie.
Amen!