Po
powrocie na Ukrainę, Zenon został wyświęcony
na kapłana. Dnia 4 września 1932 r.
o. Kowałyk celebrował Mszę prymicyjną
w swojej rodzinnej miejscowości. Na małej
ikonie na pamiątkę jego święceń
został umieszczony napis: „O Jezu, przyjmij
mnie [jako ofiarę] wraz ze świętą
Ofiarą Twego Ciała i Krwi. Przyjmij
tę ofiarę za Kościół Święty,
za moje Zgromadzenie i moją Ojczyznę”.
Chrystus przyjął te słowa jako
najczystszą ofiarę. Wkrótce o. Kowałyk
zrozumiał, że te słowa były
prorockie; minęło zaledwie 9 lat, a
spełniły się one poprzez męczeństwo.
Po
święceniach o. Kowałyk wyruszył
wraz z biskupem Mikołajem Czarneckim na Wołyń,
aby pracować na rzecz pojednania z Kościołem
prawosławnym. Młody kapłan był
rzeczywiście wielką radością
dla swojego współbrata. Ojciec Kowałyk
miał poczucie humoru, piękny głos
i dobrą dykcję. Był rzeczywiście
dobrym śpiewakiem i prawdziwym kaznodzieją
o „złotych ustach”. Jego apostolska gorliwość
przyciągała tysiące ludzi. O. Kowałyk
kochał Matkę Bożą całym
sercem i zawsze okazywał szczerą pobożność
maryjną. To właśnie przynosiło
o. Zenonowi wiele owoców w pracy misyjnej.
Po
latach pracy na Wołyniu, o. Kowałyk
przeniósł się do Stanisławowa (dziś
Ivano-Frankivsk), aby i tam prowadzić misje,
zarówno w mieście, jak i w okolicznych wioskach.
Krótko przed Sowiecką inwazją w 1939
r. przeniósł się do Lwowa, do klasztoru
redemptorystów przy ulicy Zyblykiewicza (obecnie
Ivana Franka), przyjmując funkcję ekonoma
domu. Jako odważny kapłan przepowiadał
Słowo Boże nawet po inwazji sowieckiej.
Ważnym polem pracy o. Zenona było spowiadanie,
i to tutaj odnosił wielkie sukcesy: otaczali
go zawsze bardzo liczni wierni pragnący słuchać
jego duchowych porad.
Podczas,
gdy wielu Ukraińców było przerażonych
terrorem, o. Kowałyk okazywał wielką
odwagę. Często kaznodzieje zachowywali
ostrożność w swoich kazaniach i,
próbując unikać aktualnych palących
problemów, ograniczali się do nawoływania
ludzi do wierności Bogu. O. Kowałyk
przeciwnie, nigdy nie był zalękniony
i otwarcie potępiał ateistyczne zwyczaje
wprowadzane przez sowiecki reżim. Jego kazania
miały wielki wpływ na słuchaczy,
ale jednocześnie stanowiły niemałe
niebezpieczeństwo dla kaznodziei. Kiedy przyjaciele
ostrzegali go przed niebezpieczeństwem takiego
przepowiadania, o. Kowałyk odpowiadał:
„Przyjmę z radością śmierć,
jeśli taka będzie wola Boża, ale
jako kaznodzieja nigdy nie zgodzę się
w moim sumieniu na kompromis”.
Ostatnie
wielkie kazanie o. Zenon wygłosił w
Tarnopolu dnia 28 sierpnia 1940 r. z okazji święta
zaśnięcia Matki Bożej. Tego dnia
słuchało go ponad 10 tysięcy ludzi.
Jego marzenie o męczeństwie spełniło
się w ciągu kilku miesięcy.
W
nocy z 20-21 grudnia 1940 r. tajna policja reżimu
sowieckiego wtargnęła do klasztoru redemptorystów,
aby zaaresztować o. Kowałyka za jego
kazania na nowennie przed uroczystością
Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej,
które wygłaszał w klasztornym kościele.
Tuż przed wyjściem o. Kowałyk poprosił
przełożonego o. De Vocht o ostatnie
błogosławieństwo i rozgrzeszenie.
Chociaż
redemptoryści próbowali dowiedzieć się
czegoś o zaaresztowanym współbracie,
to dopiero w kwietniu 1941 r. otrzymali informację,
że o. Kowałyk jest przetrzymywany w
więzieniu na ulicy Zamarstyniwskiej (w tzw.
więzieniu „Brygidki”). Podczas sześciomiesięcznego
pobytu w więzieniu o. Zenon przeszedł
28 ciężkich przesłuchań; trzy
razy był zabierany do innego więzienia
na przesłuchania. Po jednym z takich przesłuchań,
które było szczególnie okrutne, o. Kowałyk
poczuł się bardzo źle z powodu
wielkiej utraty krwi.
Podczas
więzienia o. Kowałyk kontynuował
swoją pracę apostolską. Dzielił
wraz z innymi 32 współwięźniami
bardzo małą celę (4, 20 na 3, 20
m). Wraz z innymi więźniami każdego
dnia odmawiał jedną część
różańca św., a w niedzielę
cały różaniec; prowadził także
modlitwy liturgiczne; w maju organizował
szczególną modlitwę do Matki Bożej,
a w uroczystość Epifanii kropił
współwięźniów święconą
wodą. Oprócz tego o. Kowałyk słuchał
spowiedzi, prowadził rekolekcje i katechizował
oraz pocieszał współwięźniów
opowiadając, z charakterystycznym dla niego
poczuciem humoru, różne religijne historie.
Nie dziwi fakt, że współwięźniowie
- ludzie tak bardzo potrzebujący nadziei
i pocieszenia - prawdziwie kochali o. Kowałyka
za jego apostolską postawę.
W
1941 r., kiedy wojska niemieckie zaczęły
ofensywę, uciekający oprawcy, nie mogąc
zabrać ze sobą więźniów, zaczęli
ich rozstrzeliwać. Nie wystarczyło im
jednak zastrzelenie o. Kowałyka: pamiętając
jego kazania o Chrystusie ukrzyżowanym, przybili
o. Kowałyka do ściany na oczach współwięźniów.
Kiedy
wojska niemieckie wkroczyły do Lwowa, natychmiast
zaczęto otwierać więzienia, aby
je oczyścić, ponieważ ciała
zaczęły się już rozkładać.
Ludzie biegli do więzienia mając nadzieję,
że spotkają tam swoich znajomych. Jak
zeznają świadkowie, zobaczyli tragiczny
widok: wiszącego na ścianie kapłana
z rozciętym brzuchem i znajdującym się
wewnątrz ludzkim płodem.
Aby
scharakteryzować o. Zenona Kowałyka,
możemy użyć słów z nieszporów
o Męczennikach odnoszących się
do chwalebnego i niezwyciężonego wojownika,
który uzbrojony w krzyż, pokonał wrogów
i otrzymał koronę zwycięstwa od
Jedynego Zwycięzcy i Prawodawcy, który rządzi
na wieki. Błogosławione męczeństwo
o. Zenona można opisać odnosząc
się do następujących słów
z Pisma św.: „Dusze sprawiedliwych są
w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka.
Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni,
nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności.
Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr
wszelkich, Bóg ich bowiem doświadczył
i znalazł ich godnymi siebie” (Mdr 3, 1.
4-5).
Uwzględniając
świadectwa o świętym życiu
o. Zenona, a szczególnie jego wytrzymałość,
odwagę i wierność Chrystusowemu
Kościołowi w czasie prześladowań,
w Roku Jubileuszowym rozpoczęto jego proces
beatyfikacyjny. Dnia 2 marca 2001 r. proces został
zakończony na poziomie eparchii i przekazany
do Stolicy Świętej. Dnia 6 kwietnia
2001 r. komisja teologiczna uznała fakt męczeństwa
o. Zenona Kowałyka; 23 kwietnia jego męczeństwo
zostało zweryfikowane przez Zgromadzenie
Kardynałów, a dnia 24 kwietnia 2001 r. Jego
Świątobliwość Jan Paweł
II podpisał dekret beatyfikacyjny o. Zenona
Kowałyka, błogosławionego męczennika
wiary chrześcijańskiej.